Czapscy
ul. Piłsudskiego 12, 31-109 Kraków
Proceder fałszowania monet jest równie stary jak i ich wynalezienie. Od początku ludzie starali się poprawić swój ekonomiczny byt poprzez tworzenie własnych pieniędzy, naruszając tym samym prawa ich oficjalnych emitentów.
Nie ustawał on mimo surowych kar przewidywanych dla fałszerzy, wśród których znajdowały się również wymyślne i mające odstraszyć naśladowców tortury. Fałszowanie monet od zawsze uznawano za jedno z najcięższych przestępstw, bo skierowane było przeciw władcy, państwu i jego mieszkańcom. Parali się nim ludzie ze wszystkich sfer, nie tylko ci wywodzący się ze środowisk przestępczych, ale także książęta, duchowni, bankierzy, mieszczanie, kupcy i zdesperowani biedacy. Często również władcy używali fałszywego pieniądza jako broni przeciw swoim wrogom. Do fałszerstw monet i banknotów wykonywanych na szkodę emitenta dołączyły te tworzone z myślą o kolekcjonerach, a ich liczba wzrastała wraz z popularyzacją zbierania numizmatów i co za tym idzie, wzrostem ich cen. Wraz z rozwojem wiedzy dalszemu udoskonaleniu podlegały i nadal podlegają metody ich fałszowania. Wykorzystywane są do tego coraz częściej odlewy ciśnieniowe dające pozór bicia monety, skanowanie 3D pozwalające na wykonanie znakomitych matryc, widoczny jest również postęp w zakresie sztucznego patynowania. Do wybijania współczesnych odpowiedników używa się też niekiedy oryginalnych, ale wytartych monet z epoki, co uniemożliwia wykrycie fałszerstwa za pomocą analizy składu metalu. Sprawę ułatwia przeniesienie handlu do internetu, gdzie weryfikacji autentyczności dokonuje się przeważnie na podstawie zdjęć. Ze współczesnymi fałszerstwami niejednokrotnie mają problemy nawet poważne domy aukcyjne, czy firmy świadczące usługi polegające na potwierdzeniu oryginalności monet.
Fałszywe pieniądze towarzyszą nam po dziś, choć czasami możemy nie wiedzieć, że weszliśmy w ich posiadanie, a następnie płacąc nimi stać się nieświadomymi ich dystrybutorami. Podobnie jest z fałszerstwami monet historycznych. Któż bowiem nie skusiłby się w trakcie egzotycznych wczasów na okazyjny zakup garści antycznych monet, wykopanych „przed chwilą” w piaskach pustyni i oferowanych przez ich znalazcę u bram kurortu, lub u stóp którejś z turystycznych atrakcji. Szczęśliwi nabywamy taką niezwykłą pamiątkę z wakacji, licząc, że ich późniejsza odsprzedaż się opłaci. Tymczasem dziesiątki fałszerskich warsztatów, czy wręcz małych przedsiębiorstw, pełną parą pracujących w Europie czy Chinach, produkują kolejne ich kilogramy.